07 października 2009
W poniedziałek dziecko swój debiut miło przedszkolakowy.
Zawieźliśmy Ją na probe, tak na dwie godzinki, po czym ojciec stwierdził żetrzeba ją zostawić a samym się udac gdzie indziej.Ni oczywiście przyjęla to za spokojem bo dzieci ujrzawszy niczego wiecej jej nie trzeba było.
Niki zaobiekt swych uczuc objęła malą Majeczke ktorą sie opiekowala.
Z tego co pani mowila byla grzeczna- czy to możliwe u mojej córki??
Wiec plan jest taki- dwa razy w tygodniu po dwie godzinki narazie a później się zobaczy jak prace znajdę.
Miejmy taka nadzieje.
Pogoda nam sie tutaj popsula, deszcze i wiatry sie pokazuja wiec w domu trzeba siedziec. Nudzacemu dziecku oczywiscie pomysly do glowy przychodzą, matce zreszta też. A oto jeden z tych pomyslów :


robimy pizze dla Nikoliki.
A tutaj inny pomysl, pytanie co Ni robi????


Oczywiście!!!NI zabiaja muszki owocówki bułką.
A PJ znow sie książek naczytala i zastanawia się nad nauka Niczytania metodą Glenn Doman tylko robienie kart wydaje jej się odstraszające.
Napisał malutka441 o godzinie 6:53
Kategoria: lipiec
22 sierpnia 2009
O mowie miala być rzecz więc pisze.
Dziecko moje gada, gada do ludzi-znajomych,nieznajomych, wystarczy że ktosna niąspojrzy a ona już nawijkę sytrzela. Gada do zabawek, do siebie, gada gada i gada. No i zauważyła PJ że sa blędy, nie to że tam jakoś specjalnie się tym stresuje, ale są, dziecko w czasownikach pierwszej osbie przekręca końcowki, brzmi to jak w starodawnm filmie.
Więc zamiast robie mowi robim, zamiast przyjde przyjdem itp. Pracuje nad tym poprawiam mówię jak ma byc ale narazie żadnych efektow.
Druga rzecza ze myli rodzaj żenski i męski. Np zamiat tata poszedł mowi tata poszła, a na siebie bedę siedzial itp…
No i z czasem sluchając tego coma do powiedzenia mala NIgotka można się nieźle uśmiać :DDD

Napisał malutka441 o godzinie 6:46
Kategoria: lipiec
15 sierpnia 2009
Minąl nam kolejny week nie wiadomo kiedy i jak, pyk i juz nie ma. Ale ale zacznijmy od poczatku.
Czwartek- odwiedziliśmy chrzestnego Ni bo Ni uparcie chciala do Martynki i dziewczyn.
W piatek wyjechaliśmy do dziadkoow na dni kilka, skąd robilismy wypady do Wielunia.
W sobote Ni bawila sie w bajlandii,a popołudniu pojechalismy na Dni Wielunia gdzie bawilismy do okolo 21.
Dziecko padło i to szybko.
W niedziele równiez wywialo nas na imprezkę ale tylko do 19 bo tatek szedl do pracy, heh tak krótko i zwieźle. Bo co mam pisać, ze biegałam za dzieciem swoim, niby ze tanczy cwaniara, alejak cos to w dluga i dawaj przed siebie, że w kulkach sie bawilo, ze koniki widzialo i inne zabawowo festynowe rzeczy, z czego kulki byly na pierwszym miejscu.

Napisał malutka441 o godzinie 6:45
Kategoria: lipiec
16 lipca 2009
No zle moce zostaly odegnane można tak powiedzieć pukajac w niemalowane, teraz się cieszymy i korzystamy z tej fantastycznej upalnej pogody. Jużtrzeci dzień z rzędu w baseniku woda nalan z ranka by sie ogrzała i Ni wędruje sie chlapać. Sama sparawilabym sobie basenik, ale narazie zostal mi taki malutki gdziez mieszczą się moje stopy tylko i tak Ni chlampoli sie w swoim a ja w tym sflaczalym (nie to że narzekam). Jednym slowem sielanka.

Napisał malutka441 o godzinie 6:45
Kategoria: lipiec
30 maja 2009
Niki dziś buszowala w tą dżdżąca pogode z ranka w ogrodzie. Stoi sobie tam wanna pelna wody do podlewania kwiatów.
Dzieciatko moje biegalo sobie, wszedzie nochala wtykalo jak to zwykle bywa z wszędobylskim robalem i dorwala kota.
Tak tak, kot nasz ma jednym slowem przerabane, bo co nasze dziecie z nim wyprawia jak godorwie nie będe pisalabo sie obroncy zwierząt moga burzyc, w każdym bądź razie biedny już nawet na jej glos zwiewa gdzie pieprz rośnie.
Więc dorwala tego kota na ogrodku, wzięła na rączki, ścisnęla swoim zwyczajem i wrzuciala kota do tej wanny z wodą!! Biedny wydarł z tej wanny jak oparzony.
Idzie wiec sobie mała Ni i za obiekt obrala kapuste niedawno wykielkowaną.
Poszła wyrwala sobie i gdzie zaniosla? Królikom, hehe.
A dziś mój dzien, jednyny w roku, więc zycze sobie by mnie ząb wkońcu przestał boleć, by dzieć pokorniejszy się zrobił, by maż wydoroślal choć trochę, by mama wyzdrowiala. Od malej wszedobylskiej dzis dostałam bukiet kwiatow i liścia wyrwanego kwiatkom, cóz za prezent :)Ale dziekuje.
Napisał malutka441 o godzinie 6:43
Kategoria: lipiec
19 maja 2009
To juz prawie koniec miesiąca, jakieś epicentrum u nas porazkowe ze złośliwościa przedmiotow martwych połączone.
Komórki nie działać, wszystko leci z rąk, człowiek tez leci na głowę bo przeziebiony dziec i PJot.
Dzień w dzień pelno roboty, a jeszcze pogoda jakby specjalnie sie zmieniała byleby na złość zrobic.Niech ten rok sie jak najszybciej skończy bo jest chyba najgorszy od kiedy żyję. Przez pięć miesięcy nic tylko same zle wiadomości i nic dobrego czlowiekowi sie nie przytrafia.
Ale nie o centrum kryzysowym być mialo, ale zbita z tropu zapomnialam o czym chcialam. Hmmm, właśnie
O Pani Nigotce slów kilka skreślę. Zmierzgle to to, marudne, wkurzające. Teraz jej wybacze bo chora, ale gdy nie jest chora to takim zachowaniem matkę swoja z rownowagi wyprowadza. Ubierac sie nie chce, gdy znajdzie choc chwilke nieuwagi podczas ubierania rozbierania itp to z miejsca ucieka by polatac na golasa,a z ubraniem jej jest wielka kłótnia. A kłócić się to potrafi i to jeszcze jak!! Piszczeć też :))
Napisał malutka441 o godzinie 6:44
Kategoria: lipiec
22 kwietnia 2009
Całymidniami na swieżym powietrzu, ach pieknie jest, cudownie jest, zielono, kwieciscie i ciepliscie.
Sielanka normalnie, wiec cóz w domu szkoda siedziec i trzeba korzystac, zwłaszcza ze wiosna w roku tylko jedna i tak krotko trwa.
Ni ostatnio przechodzi etap moge czy nie mogę.
Cos tam chce zrobic, gdzieś wejsc czy coś wziac pyta sie zaraz czy moze i czeka wiernie na moja odpowiedź.
Szokiem jest oczywiscie, ze w miare spokojnie reaguje na nie możesz, bo przeciez dziec wielka indywidualistką jest i sprzeciwów nie znosi.
Ale musi znosic bo jak PJ mówi nie to nie ma przebacz.
Mala ostatnio tez polubila ukladanie klocków, nie ważne czy kwadratowych czy tych z ząbkami bo potrafi siedziec nad nimi i tworzyc te swoje cudenka dosc dlugi czas, za co chwala jej :)))
Powoli zmykam jakiegąś kawe wypic bo mi energia uszła. Miłego popołudnia
Napisał malutka441 o godzinie 6:41
Kategoria: lipiec
20 kwietnia 2009
Szybko minęło nam ostanich kilka dni, oj dzialo sie dosc dużo i nie miałam na nic czasu.
W czwartek i piatek pomagaliśmy stroić salę weselną, w sobote na szybko ogarnelismy wszystko, pomalowalam Pania Mlodą, sama sie i córe wystroiłam i pojechaliśmy na Ślub naszej kochanej Kasieńki.
Niestety Ni przespala cala ceremonie w aucie, a jak to bylo do przewidzenia, a ja biedna sierotka musialam siedziec w aucie i jej pilnować bo tatulek kamerował.
Heh sie nawet zastanawiam nad jakas profesja weselną, czy cós w tym stylu nie stworzyc.
Ni obudzila sie na zyczenia przed kosciołem i szybko w półbiegu polecialyśmy właśnie w to miejsce zlozyc zyczenia.
Później hulalismy, Ni biegała po calej sali prawie caly czas, biegała, tańczyła, zakumplowala sie z paroma osobami i znów biegala.
Tak sobie wojowała do troche po 21, po czym odwiozlam Ją do domku gdzie zasneła, a mamka pojechała dalej sie bawic. A jak sie bawiłam to wglad tylko dla wtajemniczonych :))

Napisał malutka441 o godzinie 6:42
Kategoria: lipiec
15 kwietnia 2009
No i stalo się!! A co sie stalo to do tego dojdziemy za chwilę.
Zaczniemy od poczatku, czyli tego co juz za nami.
Po Świetach hehe, szybko przelecialy, przesmigneły i poleciały hen hen.
Bylo rodzinnie, oj tak tak jak zwykle. Ale czyz nie o to chodzilo??
Niki nie latala za prezentami bo u nas ten zwyczaj nie panuje, zajączek sam przyniósł.
Dziekuję Ci zajączku za buciki, kasiorke i słodycze, których dziecko aż nadmiar jadlo i apetyt stracilo (zastanawiam sie czy Ni wogóle kiedys go miala?).
Tak wiec bylo cudownie, bo cieszyć sie trzeba kazda sekunda spedzona razem.
Od wczoraj zakasałysmy rekawy i do ogrodka. I stalo sie wlasnie to na co czekalysmy cała zimę, wkoncu moze Niki siedzieć caly dzien na dworze i nie balagaic juz tak w domu.
Hura.
Dzisiaj sadzila Ni cebule ze mna,
łoj bedzie tej cebuli pewnie pelno, bo sadzonki byly wszedzie.
Później Ni bardzo spodobało sie gonienie motylków, po całym ogrodzie za nimi latala.
A w sobote czeka nas wielka impra, nasz Kasiaczek wychodzi za mąż. Oj będzie się działo ;P

Napisał malutka441 o godzinie 6:42
Kategoria: lipiec